Motocyklowy debiut

Motocyklowy debiut

Zima 2011 rok. Studia skończone, etat rozpoczęty, przytulne gniazdko u rodziców w domu. Pewnego dnia wychodząc z domu rzuciłem do „starych” zza progu – „kupuję motocykl !” – oczywiście oddalając się usłyszałem tylko wybuch szyderczego śmiechu. Nie uwierzyli 🙂

Minęły dwa tygodnie w ciszy dotyczącej mojego nowo planowanego wydatku ale znałem ojca i jego zamiłowanie do motoryzacji. Wróciwszy, pewnego dnia z pracy czekała na mnie już lista ogłoszeń z motocyklami – obydwoje się na tym kompletnie nie znaliśmy, ja wiedziałem tylko, że nie w głowie mi wyścigi, przemierzanie autostrad. Chciałem chłonąć otoczenie, przenikać do niego, poznawać, smakować, czuć zapach. Musiał być to ADV a ponieważ wśród bliskich znajomych pojawiły się już rok/dwa wcześniej motocykle, miałem trochę ułatwioną sprawę – ograniczał mnie tylko budżet.

Marzec 2012 rok. Zima zaczyna odpuszczać, czuć powiew wiosny a ja nadal nie mam czym zacząć sezonu. Przyszedł czwartek (czy jak kto woli „ćwiartek”) trza wytypować maszyny do oglądania na weekend. Odłożonej kasiory wcale nie przybywa a wręcz ubywa, działać trzeba szybko. Mam trzy maszyny do obejrzenia, dzwonię do chłopaków, że wyjazd busem się szykuje. Sobota – buty, czapka, koperta z wkładką, umowa, kluczyki do busa, kawa w rękę i ruszamy. Po zmroku wracam z tarczą – jest ! Trampek 650XL. Poczciwa to okazała się maszyna, na debiut idealna.

Majówka 2013 rok. Pierwszy motocyklowy „poważny” wyjazd – Albania (na zdjęciu). Zaliczony dojazd do Theth, który z jednej strony okazał się zasypany przez śnieg oraz w przygotowaniu pod wyasfaltowanie co w późniejszych latach okazało się prawdą, natomiast druga strona nadal „off” i fajna zabawa. W trakcie tego wyjazdu miłość do tego typu podróży nazwałbym „to skomplikowane” ale po powrocie niedosyt i banan na twarzy pozostawał długo.

Tego czasu popularne były tego typu memy więc stworzyłem i swojego:

Jedne było wtedy pewne – trzeba kuć żelazo póki gorące – jeździć, jeździć i jeszcze raz jeździć aby nabrać pewności siebie i doświadczenia. Globus kręci mi się w głowie od tego czasu nieustannie lecz o tym w późniejszych wpisach 🙂

Zapraszam !

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *